Tematem głównym autobiograficznej opowieści Siarhieja Dubavca jest kręta ścieżka ku białoruskości, którą w latach 70. i 80. XX wieku przemierzają bohater książki i całe jego pokolenie. Autor szczegółowo opisuje swoje dzieciństwo w ZSRR, rodzinę, szkolne i studenckie lata w Mińsku, pracę w Homlu oraz powrót do stolicy w czasie pierestrojki i narodowego odrodzenia drugiej połowy lat 80. i początku lat 90. Postaci autora towarzyszą jego przyjaciele i sprzymierzeńcy, ludzie, którzy na trwałe zapisali się w kulturze białoruskiej… Ale to opowieść nie tylko o „archipelagu Białoruś” (napisał go już Valancin Akudovič), lecz także o afrykańskiej wyspie Zanzibar: o jej kolonialnej historii, tubylcach, krowach, wronach, lalkach voodoo, naiwnym malarstwie Edwarda Tingatingi, muzyce Freddiego Mercury’ego i powieściach Abdulrazaka Gurnaha… W omawianej książce literatura wspomnieniowa łączy się z podróżniczymi notatkami, a obrazy sowieckiej Białorusi przeplatają się z wydarzeniami lat 2020-2021, kiedy to dziennikarz Radia Swaboda Siarhiej Dubaviec musiał w pośpiechu opuścić Mińsk, by uniknąć aresztowania. Rzucony przez los na odległą wyspę Zanzibar (dla innych takim Zanzibarem stały się Czechy, Polska czy też Niemcy), bohater-wygnaniec wspomina ojczyznę, życie oraz przyjaciół – zarówno tych, którzy zostali w Białorusi lub wyjechali do swoich „Zanzibarów”, jak i tych, którzy odeszli do wieczności – i nad bezkresnym oceanem śpiewa „Kupalinkę” do melodii „Requiem” Mozarta.
